O szczególnych wieczorach słów kilka…

(Temat tego wpisu, nasunął mi się na myśl, przy okazji ostatnio obejrzanego spektaklu. https://panipanifason.wordpress.com/2015/02/03/306/ )

 

Wizyta w teatrze operowym to także dobry pretekst by porozmawiać w ogóle o tym czym jest świat sztuki dla nas, ale także w kontekście ubioru, odpowiedniego stroju i całej otoczki związanej ze sztuką.

Postępujący regres kultury i edukacji związanej ze sztuką doprowadził do tego, że dziś wiele osób odczuwa dystans do filharmonii, teatru operowego, muzeów. I pielęgnuje w sobie ten dystans, niechęć… często nawet nie wiedząc tak na prawdę dlaczego. Niestety opieramy się na stereotypach i to najczęściej zasłyszanych i funkcjonujących wg modelu: „nie lubię opery, co prawda nigdy tam nie byłam/em, ale nie lubię”.

A przecież opera była niegdyś taką samą popularną rozrywką jak dziś kino. Nie tylko zarezerwowaną dla klas wyższych, ale wręcz masową, tak samo jak teatr czy koncerty muzyki tzw „poważnej”. Muzyka Mozarta i Beethovena była w ich czasach muzyką rozrywkową. „Czarodziejski Flet” – dziś uznawane dzieło operowe było takim „Władcą pierścieni” – bajką fantasy z XVIII w. „Wesele Figara” ? – najzwyklejsza komedia romantyczna. Tyle tylko, że niezwykle kunsztownie opracowana muzycznie i teatralnie.

Myślę, że powinniśmy przestać „bać się” teatrów i filharmonii – można w nich znaleźć wiele piękna, uroku, emocji, wzruszeń i niezwykłych doznań. Temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze jeden element – strój. Kiedyś na porządku dziennym było to, że ludzie chcieli się ubierać najładniej jak to było tylko dla nich możliwe. Nawet ci, których nie było na to stać starali się w jakiś sposób nawiązywać do eleganckich strojów. To na pewno nie były najlepsze materiały, nie te kroje, ale.. generalnie tendencja raczej była ” w górę”, a nie ” w dół”.

Elegancki, czy możne nawet po prostu „odpowiedni”, strój w takim miejscu jak teatr operowy czy filharmonia jest czymś najbardziej naturalnym. Oczywiście na świecie są różne tendencje, mające ponoć na celu zbliżenie publiczności do tych miejsc poprzez rozluźnienie wymaganego stroju. Chodzi się zatem do teatru operowego w jeansach i podkoszulkach – bo to taka jest nowoczesna konwencja.

Ale czy rzeczywiście to jest najważniejsze? Czy to rzeczywiście zbliża publiczność do magii teatru operowego czy filharmonii ? Czy raczej właśnie odbiera im część tej magii? Odpowiedni strój jest też wyrazem pewnego szacunku do miejsca i sztuki samej w sobie. To przejaw właśnie – kultury. Przecież to nie jest takie trudne by ubrać się odpowiednio – wszak nie jesteśmy (może niestety) zobowiązani pojawiać się po godzinie 19.00 w smokingach, a panie w wieczorowych sukniach. Nie mniej jednak uważam, że warto także w ten sposób, przez odpowiedni ubiór stać się częścią tego spektaklu, współtworzyć atmosferę niecodziennego wydarzenia, okazać szacunek dla sztuki. Jak to zrobić ? Kilka uwag o praktycznym wymiarze strojów odpowiednich na wieczory artystyczne zamieścimy na blogu już niebawem.

A ja przy okazji zapraszam Państwa do wieczornych audycji w Drugim Programie Polskiego Radia z cyklu „Filharmonia Dwójki” – codziennie o 19.30

 

Interior_of_La_Fenice_in_1837._Original_at_Museo_Correr

Wnętrze teatru operowego La Fenice w Wenecji, rok 1837 (http://pl.wikipedia.org/wiki/Opera)

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s