Kiermash w Fabryce – zmiana wakacyjna …

Kolejna edycja Kiermashu miała miejsce w Fabryce na Zabłociu, 18 i 19 Lipca. Oczywiście – byliśmy :) .

Pani Fason: Nie przekonało mnie jednak to miejsce. Poprzednia „dworcowa” edycja miała w sobie klasę i czar, a designerskie ubrania w przestrzeni starego dworca prezentowały się doprawdy ekskluzywnie. W fabryce zabrakło mi atmosfery „czegoś wyjątkowego”… może dlatego, że bardzo przypomina po prostu wielkie hale expo, czyli coś w czym „targi mody” funkcjonują od dawna. Nie mniej jednak dobrze, że jest to taka „latająca impreza” i przestrzenie te się zmieniają :). Dzięki temu każdy, w którejś stylistyce na pewno się odnajdzie ;)

This slideshow requires JavaScript.

Pan Fason: Była to odsłona zgoła inna od poprzednich. Postindustrialne wnętrze, nieco ciemne i myślę że, jednak bardziej „undergroundowe” niż „designerskie”. Przecież dobry design powinien raczej wychodzić z podziemia niż tam schodzić ;) po dwóch udanych edycjach. Oczywiście otoczenie Fabryki stwarzało również szansę na odsłonę „piknikową” Kiermash’u, ale nie jestem pewien czy tak powinno pozostać. Jako eksperyment – może…, jako kierunek rozwoju wydarzenia – raczej nie.
Pani Fason: Mam wrażenie, że wakacyjna pora nie sprzyjała też nadto wystawcom… było ich chyba trochę mniej niż w maju. Jednak, jak to mówią, to „nie ilość się liczy” ;) Niektóre stoiska były mi już znane z poprzedniej edycji Kiermash’u, ale było też wiele zupełnie nowych. Udało nam się znaleźć parę naprawdę niezwykłych rzeczy. Szlachetnych i możliwych do personalizacji… magiczne -„na miarę”!

Pan Fason: Zaraz przy wejściu na Kiermash witało nas stoisko Krakowskich Szkół Artystycznych i było to niewątpliwie najbardziej designerskie stoisko na Kiermash’u. Nie dało się kupić, ale można było się dowiedzieć co zrobić by dostać się do szkoły a później samemu projektować i tworzyć.

Biżuteria - Krakowskie Szkoły Artystyczne
Biżuteria – Krakowskie Szkoły Artystyczne

Pani Fason: :) tuż obok…”pociapane” jeansy ;)… to chyba było najbardziej optymistyczne i radosne ze wszystkich stoisk, moje serce podbiło! Młoda Krakowska marka Hummi.

Pan Fason: „Pociapane” nie brzmi najmilej…wszak to przecież niemal Jackson Pollock w wydaniu tekstylnym ;)

Pani Fason: Oj, ale jak inaczej określić te „artystyczne kolorowe chlapnięcia”? :)

Pan Fason: To pewnie też znak, ze niby wszystko już było, ale drobna zmiana kontekstu i jednak można zrobić coś innego niż to co nas otacza. A najważniejsza dla mnie jest chyba ta… niepowtarzalność każdego „wzoru” ;)

Pani Fason: Ja myślę, że nie ma co zachodzić w głowę, polecam wszystkim zerknąć po prostu na fanpage marki. Jest przyjaźnie, jest kolorowo i jest wygodnie! https://www.facebook.com/hummifashion

Hummi
Hummi

Pan Fason: Kolejne stoisko, którego nie dało się ominąć to coś absolutnie wspaniałego. HILARIUS. Projektant to młody, zdolny artysta (o którym na pewno usłyszymy jeszcze nie raz) i jego okulary. Nadzwyczajne, drewniane oprawki, wykonane z giętego drewna, autorską technologią. Jest możliwość wykonania oprawek pod indywidualne zamówienie, designer oferuje wykonanie specjalistycznych pomiarów, by oprawki były jak najbardziej spersonalizowane, służy też wsparciem i radą w doborze odpowiedniej stylistyki oprawek tak by współgrała ona z kształtem twarzy. Każdy model jest niepowtarzalny, ponieważ wykonany jest z drewna, a nawet z kilku jego rodzajów – jest i klon i orzech. Przyznam szczerze, że był to produkt tak dopracowany technologicznie, że zrobił na mnie rzeczywiście duże wrażenie ( a to nie jest łatwe) . Cała strona wizualna marki również, dopracowana w najmniejszych szczegółach. Niezwykle spójna stylistycznie- czemu nie można się dziwić, kiedy tworzona jest od początku do końca przez absolwenta ASP.

Hilarius
Hilarius

Pani Fason: Tak, te okulary były wyjątkowe. Lekkie, wytrzymałe i niezwykle piękne. Miały w sobie też „duszę”-tę specyficzną energię, którą twórca przekazuje swoim dziełom, robionym z wielkim kunsztem a przede wszystkim niezwykłą pasją. Wspaniałe.

Pan Fason: Zapraszamy na fanpage https://www.facebook.com/HilariusOkulary

Pani Fason: Największą dla mnie niespodzianką tego Kiermash’u była marka Mo61. O tak, dzięki temu spotkaniu mam ochotę sypiać odziana tylko w zapach ;) Mój, stworzony tylko dla mnie, „na miarę”.

Pan Fason: Niewątpliwie, to była niespodzianka. Zapachy czarowały zarówno aromatem jak również oprawą. Muszę powiedzieć, że zaskoczyła mnie również szybkość z jaką udało się (wstępnie oczywiście) znaleźć  składniki mojego  (pewnie w przyszłości) autorskiego zapachu dla siebie – kilka rad i rzeczywiście mój  abstrakcyjny pomysł zaczął „pachnieć” tak jak sobie to wyobrażałem.

Mo61
Mo61

Pani Fason: Nie mogę się doczekać wizyty w pracowni na Sławkowskiej i „mieszania”. Aromat różowego pieprzu towarzyszy mi do teraz…

Pan Fason: Tak, ja oczywiście również, ale… Ty się rozmarzyłaś ( jak zwykle ;) ) a nie podałaś żadnych konkretów. Myślę, że warto zwrócić uwagę naszych Czytelników na kilka faktów. Przede wszystkim tworzenie perfum „na miarę” jest wyjątkową ideą. Z tego co wiem, jak na razie jedyną w Polsce. Pan, który pomaga stworzyć spersonalizowane perfumy, jest profesjonalistą pełnym pasji i doskonałego wyczucia, obdarzonym podwójnym zmysłem węchu ;). Służy fachową radą i wspaniale przeprowadza przez proces poznawania i mieszania zapachów. Bazy i poszczególne nuty zapachowe przywożone są z Grasse – miasta, znanego chociażby z filmu „Pachnidło”.

Pani Fason: Tak to wszystko jest bardzo istotne. Myślę, że jednak opowiemy o tym szerzej przy okazji wizyty w pracowni Mo61. Jedyny powód, dla którego nie dałam się skusić na zmieszanie zapachów od razu na Kiermash’u (chociaż kusiło okrutnie), to fakt, że bardzo chciałam odwiedzić to miejsce. Tworzenie mojego pierwszego – własnego zapachu, chcę celebrować szczególnie :). Zapraszam na stronę http://www.mo61.pl a wkrótce na naszą specjalną relację z wizyty w pracowni Mo61. :)

Pan Fason: Podsumowując; niewielką ilość wystawców, zrekompensowała jakość i oryginalność  niektórych produktów.  Żałuję, że wybór  był w sumie niewielki. Mam też nadzieję, że obserwacja poczyniona przeze mnie na tej edycji Kiermash’u – iż podstawą „designu” są dziesiątki podobnych jednak do siebie toreb i t-shirtów z nadrukami, nie jest słuszna. Ufam, że był to tylko „wypadek przy pracy”;) a następnym razem zobaczymy więcej rzeczywiście oryginalnych propozycji. Czego sobie i wszystkim zainteresowanym życzę.

Pani Fason: Zapraszamy również na nasz fb https://www.facebook.com/panipanifason , gdzie można zobaczyć też kilka innych zdjęć z Kiermash’u :)

Advertisements

One thought on “Kiermash w Fabryce – zmiana wakacyjna …

  1. Bardzo ciekawy kiermasz. Najbardziej mnie zaintrygowało mieszanie zapachów i tworzenie własnej kompozycji perfum. Sama miałabym ochotę spróbował stworzyć coś tylko dla mnie :-) Świetny pomysł!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s