Krosna jesieni. Tweedowa retrospekcja.

Pan Fason: W poprzednim wpisie (https://panipanifason.wordpress.com/2015/10/22/krosna-jesieni-tweed-co-warto-o-nim-wiedziec/ ) użyłaś stwierdzenia, iż alergicy  mogą akrylowym odpowiednikiem tweedu”ratować jesienne stylizacje”, czyżby one nie mogły obyć się bez tego materiału?

Pani Fason: To zwykle zależy od sezonu. Obecnie tweed ponownie cieszy się olbrzymim uznaniem, ale bywało różnie.

Tweed był bardzo popularny na początku XX w. głównie wśród arystokracji, później powoli podbijał serca wszystkich, również za sprawą tego, że w sklepach pojawiły się tańsze odpowiedniki harris tweedu czy donegalu (to z kolei irlandzka odmiana tweedu). Materiał ten bowiem, produkowany na szerszą skalę, nieco może stracił na jakości ale stracił również na swojej cenie, a co za tym idzie większa ilość osób łatwiej mogła sobie na niego pozwolić. Ludzie wtedy obserwowali arystokrację i modę czerpali z salonów. Dziś niestety sytuację mamy niemalże odwrotną, to raczej (ku naszej rozpaczy) elita (nie mówię tu nawet o arystokratach, bo ich najczęściej i tak na salonach obowiązuje ponadczasowy dresscode) ale elita kulturalna, artyści i wielcy projektanci mody- czerpią z ulicy. Niestety, ta jest niechlujna. Nie mówię, że wszystko co współczesne jest złe, sama doceniam w pracy trampki i dzianinowe t-shirty. Chodzi mi raczej o niedbałość, czasem nieumiejętność( i ta razi najmniej) zestawiania ubrań, ale też o brak dbałości o ich kondycję, jakość i sposób noszenia… To jednak zdecydowanie temat na osobny wątek. W każdym razie, popularność tweedu utrzymywała się do końca lat 70′. Lata 80′ nieco się od tweedów itp. materiałów odżegnały. Miało być kolorowo błyszcząco i było ;) (plastikowo ;) ). Była to jednak normalna reakcja mody, na wcześniejszy przesyt szlachetnością tkanin… W latach 90′ tweed kojarzył się niemal wyłącznie z modą „starszych panów”. W Polsce dodatkowo zapomniany a nawet wyśmiewany, z powodu zachłyśnięcia się różnymi materiałowymi „śmieciami” z zachodu… albo raczej wschodu ;) – wtedy tak mało zwracaliśmy uwagę na metki „made in” ;). Nie znaczy to jednak, że w latach 80′ i 90′ nie było ubrań z tweedu. Oczywiście że były, wszak szlachetność i wysoka jakość bronią się same. Tweed nie miał nigdy „pustego okresu w modzie”, czasami po prostu było go mniej. Na szczęście od początków XXI w jesteśmy coraz bardziej świadomi wartości jakie niesie ze sobą tradycyjna jakość! Tweed w wielkim stylu powraca do naszych szaf. Już od kilku sezonów trudno sobie wyobrazić jesienne stylizacje bez niego (lub przynajmniej bez tweedopodobnych materiałów). Idealnie byłoby gdybyśmy sami wybierali materiały dla siebie i chcieli nosić ubrania szyte na miarę. Wyobraźmy sobie zakupy w sklepie bławatnym, a później radość jaka towarzyszy nam na przymiarkach u jednego z najlepszych miarowych krawców w mieście. Czy to nie prawdziwa celebracja procesu powstawania ubrania? Powstaje jedno jedyne w swoim rodzaju. Nasza druga skóra… i nie jest wtedy niczym dziwnym, że można się później tak bardzo przywiązać do np. marynarki. Kiedy towarzyszymy ubraniu w całym tym procesie „powstawania”, jesteśmy bardziej świadomi jego wartości (i nie mam tu na myśli wyłącznie wartości materialnej), automatycznie dbamy też o taką rzecz należycie.

tweed w modzie XX w.
tweed w modzie XX w.

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Krosna jesieni. Tweedowa retrospekcja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s