„Z cukrem czy bez?” – zaszczytny tytuł

Przez cały miesiąc sama poszukiwałam odpowiedzi na postawione w poprzedni stylowy czwartek pytania. Temat ikon wydawał się prosty i oczywisty. Tymczasem poświęcam mu już trzeci wpis i sądzę, że nie będzie on ostatnim. Jest to jednak temat o dużym znaczeniu, warty poświęconego mu czasu.

W poprzedni czwartek napisałam o tym, że warto by było zastanowić się nad definicją „ikony stylu”.

Rozbierając to określenie zatem na czynniki pierwsze: Okazuje się, iż styl to zespół cech charakterystycznych (napomknęłam o tym w jednym z pierwszych herbacianych czwartków:) ). Ikona natomiast ma swoje oczywiste sakralne konotacje. Malarstwo ikon rządzi się specjalnymi prawami, znów – zespołem cech dla ikon charakterystycznych, które się nie zmieniają od wieków. Na ikonach najczęściej uwieczniano nie portrety Boga a Świętych, więc bliskich ludziom i stawiano ich za wzór do naśladowania. Nie zmienia to jednak faktu, że do niedawna słowo ikona  oznaczało po prostu „święty obraz”. W pewnym momencie weszło do użycia jako swoisty zamiennik słowa „symbol”. I tutaj można dyskutować słusznie czy też nie? Ale rzecz dziś nie o tym.

Czym zatem jest „ikona stylu”?

Symbolem stylu. Jego uosobieniem i esencją. Ponadczasową inspiracją.

Styl ikony jest ponadczasowy i rozpoznawalny, niezależny od upływającego czasu i mody. Sprawia, że chce się go naśladować, zarówno w czasach jego świetności jak i przez późniejsze pokolenia.

Czy zatem w kontekście osób współcześnie żyjących możemy tak łatwo szafować tym określeniem? Przecież oceny tych współczesnych „ikon” dokonają przyszłe pokolenia. Nie mamy żadnej pewności, że współczesne „modowe ikony” przetrwają próbę czasu.

Tytuł ten ma w sobie nośnik pewnego zaszczytu. Powinien być na pewno przyznawany za całokształt zasług dla „stylu” i mody. Powinien być przyznawany osobom wyjątkowo zasłużonym, z niezwykłą osobowością, spójnym i prawdziwym w swoich kreacjach. Powinien być przyznawany za pracę nad własnym stylem. By zatem w ten sposób przyznawać ten tytuł, musimy mieć czas na zaobserwowanie tego procesu, w dodatku z pewnego dystansu. Trudno zatem nam współczesnym oceniać współczesnych. Może się okazać bowiem, że przyznamy komuś to zaszczytne wyróżnienie na wyrost, bo jego styl już za dekadę, czy dwie zostanie zupełnie zapomniany.

Inaczej rzecz się ma z naszymi osobistymi „wzorami stylu”. Możemy przecież podziwiać i wzorować się, na każdym kto nas w tym względzie inspiruje, nie musi być to nawet nikt znany. Możemy mieć własne prywatne „ikony stylu”. Pochylmy jednak głowy przed tymi, które są nimi okrzyknięte od dawna, bo czy się nam ich styl podobał czy też nie, nie można im odmówić ponadczasowej elegancji, szyku i wpływu na kształtowanie się stylu milionów kobiet na całym świecie, w wielu pokoleniach.

Te ponadczasowe ikony oprócz  spójnego stylu ubierania się i swoistej prawdzie w nim zawartej- kompletności, miały bowiem też swego rodzaju czar.  Każda z nich modę ówczesnego czasu dostosowała do własnego stylu- a nie odwrotnie. Zawsze więc była ubrana w zgodzie ze sobą- więc prawdziwie. Poza ich wyczuciem stylu liczyła się również ich osobowość. Ogromnego wpływu na modę (a nie odwrotnie) nie można bowiem odmówić; Jackie Kennedy Onassis, Grace Kelly czy Audrey Hepburn.

DSC_0555

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s