Pieprz i lawenda – „Z cukrem czy bez?”

W poprzedni czwartek wpis herbaciany poświęcony był „dbaniu o rzeczy”. A dziś, siedząc przy dzbanku z aromatyczną herbatą, znów oddaję się wspomnieniom. Mam przed oczami szafę mojej Babci. Pierwsze słowo, którym miałabym ochotę ją opisać, to słowo „schludność”. Moja Babcia nie miała dużej garderoby. Miała szafę. Otwierało się ją, po lewej stronie były półki, po prawej wnęka na wieszaki. Na drzwiczkach od wewnętrznej strony zamontowany był wieszak na paski i apaszki. Prosta szafa z lat 70. Niby nic szczególnego. Babcia miała w swojej szafie kilka sukienek i garsonek, kilka bluzek. Część z tych ubrań szyła sobie sama. Dokładnie pamiętam jakie były materiały tych ubrań w dotyku. Jakość bawełny, wełny i jedwabiu. W szafie wisiało kilka cieniutkich pasków w podstawowych kolorach, wszystkie skórzane. Było też kilka wyjściowych torebek. Wszystkie ubrania, które trafiały do szafy były uprane i wyprasowane. Szafa pachniała tą świeżością. Ten wyjątkowy zapach, wbił mi się w pamięć jako dziecku – zapach świeżości mieszał się bowiem z aromatem suszonej lawendy. Lawenda umieszczona była w ręcznie szytych specjalnych woreczkach, lawenda z własnej działki, samodzielnie zbierana i suszona. Do woreczków sypana wraz z ziarnami pieprzu (skuteczny środek antymolowy) a aromat lawendowo-pieprzowy niczym mieszanka nut szlachetnych perfum. Ochrona ubrań była wtedy priorytetem, gdyż wysokiej jakości materiały naturalne były dla latających insektów nie lada gratką ;). Właśnie… „jakość”, jakość to drugie słowo, które przychodzi mi na myśl o babcinej szafie. Rzeczy niewiele, ale wszystkie – szlachetne… i bardzo zadbane. Pamiętam skórzane torebki przechowywane w bawełnianych workach ochronnych, uszanowane jak największy skarb. Bo tak naprawdę były tym skarbem. Zapewne byłyby tym skarbem i dla mnie, gdybym  w pewnym momencie mojego życia, miała więcej oleju w głowie i ochroniła je przed wyrzuceniem… wierzę jednak, że jako „szlachetnym rzeczom” udało im się uniknąć zniszczenia i cieszą kogoś do tej pory. Szafę Babci przypominam sobie, by zwrócić Państwa uwagę na fakt, ile wtedy trzeba było poświecić czasu i wysiłku by ta szafa tak wyglądała. Dziś możemy odświeżające saszetki kupić niemal w każdym sklepie. Rzeczy piorą nam pralki, na odpowiednich programach, więc nie strach w nich prać, jak to było w przypadku pralek typu „Frania” ;) . Mamy żelazka parowe. Ergonomiczne szafy. Pudła i worki ochronne na każdą część garderoby. Wydaje mi się iż grzechem byłoby z tego nie korzystać… Ja jednak zabieram się za szycie moich własnych woreczków na pieprz i lawendę :) (chociaż na samą lawendę będę musiała jeszcze troszkę poczekać ;) ).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s