7 grzechów głównych przeciwko modzie

Zagłębiając się w modową doktrynę niczym w strefę prawdziwego sacrum, możemy dostrzec iż tak naprawdę łatwo znaleźć się w modowym piekle. By nie smażyć się w diabelskim ogniu krytyki wystarczy nie popełniać grzechów…szczególnie tych „głównych”. Gdyż to właśnie z nich rodzą się wszelkie inne pokusy, którym ulegamy i grzeszymy grzechami pomniejszymi przeciw modzie.

  1. próżność
  2. skąpstwo
  3. wulgarność
  4. naśladownictwo
  5. konsumpcjonizm
  6. strach
  7. ignorancja

 

1.próżność

Rodzaj pychy, szpanerstwo i snobizm. Efekt—>”niepodrabialny” kicz. Zakładamy coś tylko dlatego, że posiada wielkie cekinowe logo bardzo drogiej marki? Najlepiej by od stóp do głów zdobiły nas natarczywie logowane rzeczy? Takiej postawy nie tłumaczy nawet fakt, że stać nas i posiadamy oryginały, ale grzeszymy wręcz śmiertelnie jeśli to „HANEL, GUCCY czy PARADA”. To próżność doprowadza nas często do kupowania podróbek, pamiętajmy że to najczęściej one logowane są w sposób nachalny. Naprawdę nie ma nic złego w eleganckich monogramach, subtelnych logach wykonanych z dbałością o każdy detal. Jeśli za logiem stoi jakość i szyk, a my nie zarzucamy nim siebie od stóp do głów, i nie nosimy go wyłącznie dla efekciarstwa, możemy spać spokojnie, nie grzeszymy próżnością ;)

2.skąpstwo

Nadmierna oszczędność. Efekt—> bele jakość. Prowadzi często do kupowania ubrań byle jakiej jakości, wydaja się one bowiem być tańsze od lepszych jakościowo odpowiedników. To często pozory, w praktyce okazać się może, że opłaca się kupić t-shirt za więcej niż 9,90 i cieszyć się nim dłużej niż raz ;) Z przesadnej oszczędności nagminnie szukamy okazji (bywa, że ogarnia nas prawdziwy szał wyprzedaży) kupujemy wtedy byle jakie fasony ubrań bo przecież przecenione ze 129,90 na 29,90 !Fasony nieprzemyślane w stosunku do naszej sylwetki, ubrania niedopasowane do reszty naszej garderoby. Zestawy z szafy, którą konstruujemy kierując się wyłącznie skąpstwem nie mogą wyglądać dobrze. Jednak nie mamy się czego obawiać jeśli na ostatniej wyprzedaży upolowaliśmy przeceniony o połowę kaszmirowy sweter ;)  Zaoszczędzone na swetrze pieniądze i tak przecież wydałyśmy na jakiś dobry cel, np. nowy album o historii mody ;) To jest po prostu praktyczna, świadoma oszczędność – a to żaden grzech ;)

3.wulgarność

Obcesowość, nietakt i nieposzanowanie przyjętych norm (dress code). Również nadmierne epatowanie sexualnością. Efekt—>niesmak. Moda powinna wyrażać naszą osobowość ale pamiętajmy również o tym, że umiejętność dostosowania ubrania do sytuacji świadczy o naszej klasie. Tym bardziej, że można przestrzegać pewnych przyjętych zasad, nie rezygnując wcale ze swojej fantazji. Kwestia wyczucia i smaku ;). Duży dekolt, pasek udający spódniczkę i kabaretki? No dobrze… są „ulice” na których to jest modne ;) zestaw nie sprawdzi się jednak „u cioci na imieninach” ;)

4.naśladownictwo

Tak wiem…wzbudza kontrowersje. Bo przecież moda żyje dzięki ludzkiej chęci naśladownictwa. Przemysł modowy tak…powiedziałabym wręcz, że kwitnie. Kwitnie również dzięki naszej próżności, skąpstwu, konsumpcjonizmie… To nie sprawia, że jesteśmy lepiej ubrani. Sprawia jedynie, że wydajemy na ubrania częściej a więc i więcej… paradoksalnie często wyglądając nijako…

Naśladownictwo zatem w znaczeniu tępego kopiowania, braku własnego stylu. Efekt—>uniformizacja.

Powinniśmy pamiętać, że naśladując karmimy trendy a nie modę. Moda inspiruje do kreowania własnych niepowtarzalnych stylizacji, trendy każą nosić „to i to, tak i tak, wyłącznie w tym sezonie”. Kolejny wyróżnik; trendy są sezonowe, moda jeśli nie jest oparta o trendy a o prawdziwą kreacje artystyczną jest zupełnie ponadczasowa. Mówisz – moda! Myślisz; trencz, mała czarna i Hermes Birkin bag ;)

5.konsumpcjonizm

Nieuzasadniona potrzebami chęć posiadania wielu dóbr. Czynienie z konsumpcji wartości samej w sobie. (Często jedynej miary wartości życia.) Kompulsywne podążanie za trendami. Efekt—> uzależnienie własnej wartości od posiadanych rzeczy. Grzech, który popełniamy wszyscy. Urok naszych czasów. Nie wierzysz? Ty nie grzeszysz? Rozejrzyj się wokół siebie ile masz w swoim otoczeniu rzeczy, których nie używasz? Nadmiar rzeczy może prowadzić do problemów z ich zestawianiem – walkę z przeładowanymi szafami klientek zna każda stylistka. W skrajnych przypadkach konsumpcjonizm prowadzić może do przesady/nieumiarkowania w ubiorze, zwłaszcza w nadmiarze dodatków (biżuterii i galanterii drobnej). Nieodpowiednie zestawienie wielu elementów często pachnie kiczem. Na naszym konsumpcjonizmie cierpi też jakość posiadanych rzeczy. Kupujemy ich więcej zatem kupujemy tańsze. Wymieniając je często, kompletnie nie zwracamy uwagi na to jak się prezentują. Myślisz, że nie ma różnicy między szyfonem jedwabnym a poliestrowym? Wprawne oko widzi jak materiał układa się na sylwetce, a nawet niewprawny nos poczuję(zrozumie) różnicę w cieplejsze lub nieco bardziej stresujące dni ;)

6.strach

Moda wymaga odwagi. Strach potęguje wstydliwość, brak pewności siebie, co z kolei generuje nieśmiałość. Efekt—>niekreatywna strefa komfortu. Brak dbałości o detale w ubiorze a w skrajnym przypadku nawet niechlujność. Lepiej nie zwracać na siebie uwagi zbyt krzykliwym kolorem. Niech nogawki jeansów opadają na buty, podwinięcie ich to za duży lans. Postawienie kołnierza w płaszczu to już ekstremalna ekstrawagancja. Tymczasem to często sposób w jaki nosimy ubranie nadaje mu charakter.  A całości stylizacji indywidualny sznyt. Ze strachu wynika też niechęć do modowych eksperymentów. Z jednej strony to bezpieczna strefa a z drugiej; cóż to właśnie eksperymenty, udane czy też nie, pozwalają się nam rozwijać. Gdybym sama nie popełniła w modzie tysiąca błędów nie potrafiłabym o nich pisać ;)

7.ignorancja

Brak wiedzy oraz niechęć do jej zdobywania. Efekt—>brak wyrobionego gustu.  Trudno jest nosić się dobrze bez podstawowej wiedzy na temat mody i jej historii, nie wystarczy wyłącznie śledzenie kolorowych magazynów. Przydadzą się też podstawowe zagadnienia z plastyki. Tak naprawdę w modnym noszeniu się przydatna jest każda wiedza i każde przeżycia/wrażenia – bo to one wpływają na nasz gust i smak. Im więcej dostarczamy sobie bodźców tym większa jest nasza świadomość i wrażliwość… i tym umiejętniej potrafimy grać detalami w naszym otoczeniu czy ubraniu. Ot, cała tajemnica sztuki stylu ;)

Cała sztuka polega bowiem na tym by nie być dla stroju tylko lalką… ;)

CC0 Public Domain -pixabay- Ventus17
CC0 Public Domain -pixabay- Ventus17

Grzesząc przeciw modzie grzeszymy tak naprawdę przeciw sobie i własnemu stylowi. Interpretować te grzechy można na wiele sposobów. Bardzo jestem ciekawa Państwa opinii. Czy zapomniałam o jakichś istotnych przykładach? :) a może mają Państwo inne przemyślenia niż ja, względem efektów tych grzechów? Warto o tym rozmawiać?

Reklamy

10 uwag do wpisu “7 grzechów głównych przeciwko modzie

  1. Ciężko mi jest wypowiedzieć się w tym temacie, bo zupełnie nie znam się i nie lubię mody. A grzechu numer 1 to już kompletnie nie rozumiem, a rzeczywiście – znam takie osoby… Ten modowy świat jest mi zupełnie obcy, ale dobrze mi z tym :)

    Polubienie

  2. Wszystko w punkt! Co do pierwszego grzechu to ostatnio usłyszałam dobry cytat: „Tylko ludzie biedni kupują ubrania z widocznymi metkami jak np. CK. Oni ciągle muszą udowadniać, że są bogaci, że ich na to stać. Osoby faktycznie zamożne bardziej niż logówkę wybierają jakość.”
    Grzech nr 2 łatwo można ograć w second handzie. Wtedy nie będziemy karmić naszej szafy bylejakością :)

    P.S. Świetny tekst, zostaję tutaj na dłużej :)

    Polubienie

    1. Dla kogoś kto nie grzeszy grzechem nr 7 (a więc ma trochę wiedzy o jakości materiałów np albo o projektantach i firmach, niekoniecznie tych powszechnie znanych) second handy są chyba najlepszym rozwiązaniem grzechu nr 2, bardzo słusznie zauważone :)

      Polubienie

  3. Świetnie napisane, zgadzam się w 100%. Dla mnie najgorsze jest chyba ślepe podążanie za trendami, nieważne czy coś mi się podoba, czy pasuje do mojej figury i tak muszę to mieć… A potem pół miasta chodzi ubrane jak klony. :)

    Polubienie

  4. Nie gonię zbytnio za nowinkami w modzie. Nie cierpię jednak ciuchów z tzw. masówki, bo taka moda i jak popatrzysz to cała ulica ,same klony. Zakupy są u mnie szczegółowo przemyślane. Stawiam też na jakość, a nie na ilość. Wyrobiłam sobie zasadę, ile nowych rzeczy kupuję tyle samo wyrzucam z szafy. Może i jestem nudna, ale mnie to nie przeszkadza.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s